Bohaterska postawa mieszkańca Pyskowic
We wrześniu przy ulicy Piaskowej w Pyskowicach doszło do dramatycznego zdarzenia. Ford uderzył w ogrodzenie jednej z posesji, a jego kierowca stracił przytomność. Na miejsce natychmiast przybiegł pan Sebastian, mieszkaniec sąsiedniej posesji, który usłyszał huk.
– Zobaczyłem, że w środku siedzi mężczyzna, siedział tak jakoś dziwnie wyprostowany, był nieprzytomny i strasznie harczał. Wraz z sąsiadami wyciągnęliśmy go – relacjonuje pan Sebastian.
Po wyciągnięciu kierowcy z pojazdu ułożono go w pozycji bezpiecznej na chodniku i oczekiwano na przyjazd karetki. W międzyczasie ktoś z mieszkańców zadzwonił na numer alarmowy 112.
Resuscytacja i przybycie służb
– W pewnym momencie krzyknąłem: słuchajcie, on przestał oddychać i zaczął robić się siny! Szybko odwróciliśmy go na plecy i zaczęliśmy resuscytację – opowiada pan Sebastian.
Akcja ratunkowa była kontynuowana do czasu przybycia policjantów z gliwickiej drogówki – starszego sierżanta Macieja Kiszkowskiego oraz starszego aspiranta Rafała Dańczury, którzy przejęli działania do momentu dotarcia strażaków z JRG Pyskowice i zespołu ratownictwa medycznego. Dzięki tym działaniom udało się przywrócić czynności życiowe mężczyzny.
W szpitalu zdiagnozowano u niego zawał serca. Obecnie 50-latek przechodzi rehabilitację i powoli wraca do zdrowia.
Podziękowania od władz
Starosta gliwicki Grzegorz Kwitek wraz z komendantem miejskim Policji Gliwice, inspektorem Jarosławem Bąkiem, podziękował panu Sebastianowi oraz funkcjonariuszom patrolu drogowego za ich postawę.
– Prawdopodobnie uratowaliście temu kierowcy życie, gdyż w takich sytuacjach liczą się sekundy. Wykazaliście się wspaniałą obywatelską postawą, co w dzisiejszych czasach zasługuje na najwyższe uznanie – mówił starosta.
Co ciekawe, pan Sebastian nigdy nie uczestniczył w żadnym kursie pierwszej pomocy. Skąd więc wiedział, jak jej udzielić?
– Tyle się o tym trąbi w internecie i telewizji, że coś zostało w pamięci: ile uciśnięć, jak położyć. Najgorszy był jednak strach, że się nie uda – wyjawił mieszkaniec.
Dumy z męża i taty nie kryła rodzina pana Sebastiana, która wraz z nim odwiedziła Starostwo Powiatowe. – To nasz bohater! – stwierdzili zgodnie.
Ta historia pokazuje, że prawdziwi bohaterowie żyją wśród nas i działają tam, gdzie liczy się każda sekunda.
Źródło: Pyskowice

